Artykuł

Długo nie musieliśmy czekać na kolejne koncerty Tarji Turunen w Polsce – od tegorocznego Przystanku Woodstock minęło zaledwie pięć miesięcy, a fińska artystka, o nieziemskim głosie, ponownie przyjechała do Polski. 5 grudnia wystąpiła w warszawskim klubie Progresja Music Zone.

Występ Tarji Turunen supportowały dwa zespoły: pochodzący z Hiszpanii Suddenlash oraz brytyjska grupa Immension. Ich koncerty należy zaliczyć do tych zdecydowanie udanych, a przede wszystkim dopracowanych i przemyślanych. Trzeba również przyznać, że oba supporty zostały bardzo dobrze dopasowane do gwiazdy wieczoru i rozgrzały publiczność przed występem Tarji. Suddenlash prezentował muzykę, którą można określić jako opera metal, natomiast piosenki zespołu Immension zostały utrzymane w hard rockowym klimacie. Niestety nie wszyscy ludzie zgromadzeni w Progresji byli zainteresowani występami tych zespołów, usłyszałam kilka głośnych, deprymujących rozmów, jednak artyści nie dali tego po sobie poznać. Obie grupy zaprezentowały po kilka utworów ze swojego repertuaru. Na koniec koncertu muzycy przekazali informacje, że na stoisku można nabyć ich albumy oraz inne gadżety.

Chwilę po godzinie 21:30 na scenie pojawiła się Tarja Turunen wraz ze swoim zespołem i zagrała świetny, prawie dwugodzinny koncert, podczas którego wybrzmiały kompozycje z solowych płyt Tarji, ale też nie zabrakło utworów z repertuaru zespołu Nightwish. Artystka wyśpiewała każdą piosenkę z ogromnym zaangażowaniem i emocjami. Setlista była głównie oparta na ostatnich dwóch płytach artystki, choć nie zabrakło również starszych utworów.

Zaczęło się bardzo energicznie od utworu „Demon’s in You”. Gdy Tarja zaczęła śpiewać w Progresji rozległy się gromkie brawa. Niektórzy ludzie mieli również przygotowaną niespodziankę dla fińskiej wokalistki w postaci czerwonych baloników w kształcie serca, którymi zaczęli wymachiwać w takt prezentowanej muzyki. Artystka była bardzo wzruszona tym gestem polskiej publiczności. Następnie wybrzmiały kolejne kompozycje między innymi: „500 letters”, „No Bitter End”, „The Living End”. W międzyczasie Tarja otrzymała bukiet kwatów z polską flagą. Drugą, akustyczną część koncertu otworzyły utwory  z pierwszych płyt zespołu Nightwish. Publiczność zgromadzona w Progresji usłyszała kompozycje: „Tutankhamen”, „Ever Green”, „The Riddler” i „Slaying the Dreamer” w nieco zaskakujących aranżacjach. Czasami między utworami Tarja mówiła kilka zdań w języku polskim czy też po angielsku. i dziękowała publiczności za wspaniałe przyjęcie. Śpiewała z niesamowitym zaangażowaniem i energią, prezentowała swoje ogromne umiejętności wokalne. Nie wydała żadnego fałszywego dźwięku, a na jej twarzy malowały się silne emocje. Artystka wykazała się ogromną charyzmą, potrafiła zachęcić publiczność do klaskania, czy nawet do wspólnego śpiewania. Najbardziej zapadło mi w pamięć akustyczne wykonanie piosenki „I Walk Alone”, podczas którego Tarja po raz kolejny zaprezentowała swoje ogromne umiejętności wokalne przy minimalistycznym podkładzie instrumentalnym. Trzeba również wspomnieć o bardzo energicznym wykonaniu piosenki „Victim of Ritual”, podczas którego publiczność zgromadzona w Progresji zaczęła skakać, a niektórzy nawet próbowali śpiewać z Tarją. Po prawie półtoragodzinnym secie artystka zeszła ze sceny, by na nią powrócić przywoływana gromkimi brawami. Zanim wróciła na scenie znalazła polska flaga, którą potem się okryła i zaśpiewała trzy kompozycje: „Innocence”, „Die alive” i „Until My Last Breath”. To było doskonałe zwieńczenie tego pięknego wieczoru.

Podczas koncertu Tarji publiczność doskonale się bawiła niektórzy tańczyli, inni próbowali śpiewać razem z nią. Wydaje mi się, że w Progresji nie było żadnej przypadkowej osoby, wszyscy dokładnie wiedzieli na czyj koncert idą, dzięki czemu ludzie potrafili się zachować podczas tego występu, nie słyszałam żadnych głośnych rozmów, co zdarza się stosunkowo rzadko w trakcie koncertów, więc muszę to docenić.

Koncert Tarji Turunen był dopracowany w najdrobniejszych szczegółach. Setlista została ułóżona w sposób wręcz doskonały. Artystka śpiewała z ogromnym zaangażowaniem i emocjami. Przekazywała publiczności mnóstwo pozytywnej energii. Każdemu udzieliła się wspaniała atmosfera, panująca w Progresji tego wieczoru. Myślę, że Tarja szybko wróci na koncerty do Polski, a wtedy z niekłamaną przyjemnością wybiorę się na jej występ ponownie. Dawno nie byłam na tak fenomenalnym koncercie jak ten, który odbył się 5 grudnia w Progresja Music Zone.

Red. Natalia Ostaszewska
Muzyczne Skrajności

Tagi: , , , , ,