Artykuł

img_0195

Nieco ponad rok musieliśmy czekać na powrót do Polski zespołu Morcheeba, choć w trochę innym wydaniu.  Brytyjczycy na początku października przyjechali do Polski na 4 koncerty w Krakowie, Warszawie, Gdańsku i w Poznaniu. Skye and Ross czyli jeden z najsłynniejszych brytyjskich duetów na początku września wydał swój album studyjny zatytułowany po prostu „Skye and Ross”. 6 października 2016 r. przyjechali do Warszawy promować swoje najnowsze wydawnictwo. Zagrali w Warszawskim Klubie Progresja Music Zone. Setlista składała się zarówno z piosenek z repertuaru Morcheeby, a także z najnowszej płyty tego duetu.

Występ Skye and Ross supportowała polska wokalistka młodego pokolenia o pseudonimie Agi Brine. Artystka pojawiła się na scenie chwilę po godzinie 20 wraz ze swoją koleżanką grającą na perkusji. Dziewczyny zagrały kilka autorskich kompozycji, które były utrzymane w klimacie muzyki elektronicznej. Ich koncert zdecydowanie należy zaliczyć do tych udanych, ponieważ nie zabrakło tutaj emocji, pięknej muzyki oraz charakterystycznego wokalu, niedającego o sobie zapomnieć. Agi Brine została bardzo ciepło przyjęta przez publiczność zgromadzoną w klubie, za co po swoim stosunkowo krótkim występie podziękowała. Artystka przez cały koncert utrzymywała dobry kontakt z publicznością, nieco opowiadała o swojej muzyce. Można było się dowiedzieć, że Agi Brine w tej chwili pracuje nad swoim debiutanckim albumem, a niedawno wydała epkę zatytułowaną „Filling Empty Spaces”. Jej koncert zapamiętam na długo i jestem bardzo ciekawa w jakim kierunku ta wokalistka będzie się rozwijać.

agi-brine

Mniej więcej 10 min po godzinie 21 na scenie pojawili się muzycy towarzyszący Skye and Ross podczas koncertów i zaczęli grać utwór „Trigger Hippie” czyli jedną z najbardziej znanych kompozycji Morcheeby. Po chwili na scenę weszła śpiewająca Skye, rozległy się gromkie brawa i rozbłysły światła. Rozpoczęło się od kilku energetycznych kompozycji, podczas których Skye tańczyła w bardzo wysokich szpilkach a publiczność poruszała się w takt muzyki i klaskała. Później muzycy zaprezentowali kilka nieco spokojniejszych kompozycji między innymi „All My Days” czy „Otherwise”. Ich wykonania były niesamowicie emocjonalne oraz bardzo zmysłowe. Można stwierdzić, że wokalistka emanowała zmysłowością na scenie i wszystkich zgromadzonych w Progresji obdarowywała swoim promiennym uśmiechem. Uwagę zwracał również Ross, który bardzo zaangażowany grał na gitarze, nie ukrywając emocji. Podczas wielu utworów muzyk zaprezentował swoje ogromne umiejętności, a jego gra wprawiała w niesamowite zasłuchanie. Mniej więcej w połowie występu Skye and Ross publiczność miała okazję usłyszeć singiel promujący ich najnowsze wydawnictwo zatytułowany „Light of Gold”. Zanim artystka zaczęła śpiewać, zachęciła publiczność do stworzenia chórków. Największym zaskoczeniem tego wieczoru było wykonanie coveru jednej z najpopularniejszych piosenek Davida Bowie „Let’s Dance”. Trzeba przyznać, że muzycy doskonale zaaranżowali ten utwór. Zrobili to po pierwsze „po swojemu”, a po drugie z ogromnym zaangażowaniem. Podczas tej kompozycji ludzie zgromadzeni w Progresji zaczęli tańczyć i panowała doskonała imprezowa atmosfera. Najbardziej lirycznym utworem w setliście tego koncertu był utwór „Hold On”. Skye powiedziała, że napisała tę piosenkę z myślą o swoim najmłodszym dziecku. Okazało się również, że jej najstarszy syn grał na perkusji tego wieczoru. Na bis Skye and Ross zagrali dwa utwory w tym akustyczną wersję kompozycji „Clear My Mind”. Jako ostatnia tego wieczoru wybrzmiała piosenka Rome Wasn’t Built in a Day. Było to energiczne zakończenie tego występu, a na koniec Skye zaprosiła publiczność na scenę ku niemałym zdziwieniu ochroniarzy. Ludzie zaczęli przechodzić przez barierki i bardzo szybko znaleźli się na scenie.

skye

Oba koncerty tego wieczoru były dopracowane w każdym szczególe. Szczególnie setlista występu Skye and Ross została ułożona w bardzo przemyślany sposób. Należy również dodać do tego przepiękną grę świateł podczas ich koncertu. Muszę przyznać, że nie spodziewałam się aż tak cudownego wieczoru, więc jeśli znowu Skye and Ross wrócą do Polski na koncerty ( a zrobią to na pewno, sadząc po atmosferze panującej podczas warszawskiego koncertu), to z chęcią wybiorę się na ich występ ponownie.

Red. Natalia Ostaszewska
Muzyczne Skrajności

Tagi: , , , ,