Artykuł

20160416_214832_Night

Warszawska Stodoła była szóstym przystankiem na wiosennej trasie duetu Rebeka. Koncert z burzą emocji promował równie emocjonalny materiał z wciąż jeszcze świeżej płyty (wydana 18. marca) Davos. Klub pękał 16. kwietnia br. w szwach i został prawie rozniesiony w proch!


Gołym okiem widać, że Rebeka wkłada 100% więcej ekspresji i tym samym porywa za sobą na koncertach tłumy. Miałam obawy, czy nowy materiał zostanie dobrze przyjęty przez warszawską publikę. Jednak poznański duet ma tutaj rzesze fanów, którzy nie zawiedli i chociaż utwory z nowego albumu nie są jeszcze szeroko dostępne to jedni nieśmiało a inni w głos śpiewali całe partie nowych kawałków.

Uwielbiam muzyków, którzy nie odtwarzają 1:1 materiałów zarejestrowanych w studio, a improwizują podczas koncertów i przearanżują na potrzeby koncertów swoje single.
Byłam więc miło zaskoczona aranżem do Nothing to give w soczystym, klubowym wydaniu z pięknymi solówkami na gitarze. Piosenka ta na dostała drugie życie i myślę, że takie wrażenie miała niejedna osoba.

Nie zabrakło “szlagierów” takich jak: Stars do której refren śpiewali i klaskali wszyscy, “efekciarskie” i nastrojowe Unconscious, brawurowo zaśpiewane i zagrane Breath.
Rewelacyjnie na żywo zabrzmiały: Falling i Perfect Man i What have I done – single z albumu “Davos”.
Sądzę że, wielu w pamięć zapadło wykonanie utworu The Wish, ballada którą Iwona zagrała na gitarze. 

Byłam absolutnie oczarowana wykonaniem jedynego utworu na nowej płycie i w dorobku wydawinczym Rebeki, który jest po polsku, a mowa o utworze Białe kwiaty. Jeśli nie potraficie sobie wyobrazić Iwony śpiewającej po polsku, to uwierzcie na słowo zarówno na płycie jak i na koncercie brzmi ona jak diwa polskiej sceny lat 60. Istne cudo!


Tempo koncertu było naprawdę bardzo szybkie. Niezużyte pokłady energii towarzyszyły Iwonie i Bartkowi do końca koncertu, który trwał ok. 1 godz. 40 min. i muszę przyznać, że nie spodziewałam się tak długiego występu z bisami! Spodziewałam się za to, że materiał z nowego krążka, będzie „wyskakany” przez publiczność, która chętnie towarzyszyła artystom i nie łapała zadyszki.

Bez wątpienia scena przez cały koncert była wręcz poddana Rebece. Już dawno nie widziałam tak energetycznego i elektryzującego występu, z którego ze sceny artyści schodzą zziajani, żeby zaraz podpisywać autografy i robić zdjęcia z fanami.

Jestem pod wielkim wrażeniem talentu, ekspresji i pomysłu zarówno na nowe jak i na dobrze znane utwory. Po tym koncercie pozostaje mi w głowie obraz Iwony i Bartka, którzy wychodzą przed syntezatory z gitarami i improwizują. To było coś niesamowitego i takim obrazem zamknę swoje wspomnienie z koncertu Rebeki, kiedy pierwszy raz na żywo usłyszałam materiał z „Davos”.

 

Red. Blanka Borys

 

Tagi: , , , , ,