Artykuł

Po raz kolejny Łona zagrał w Proximie. 4 marca odbył się koncert Łona, Webber & The Pimps. Supportu udzielili Paweł Bokun i DJ Serio?  W trakcie wydarzenia wręczone zostały Złote Płyty za album „Nawiasem mówiąc”. Głównie o materiał z tej będącej ogromnym sukcesem płyty opierał się koncert. Nie zabrakło jednak także nowych aranżacji dobrze już znanych kawałków.

Zdjęcia wykonała Zuzanna Sosnowska

Pojawiając się po raz kolejny na koncercie Łony i Webbera człowiek zastanawia się, co nowego jeszcze można usłyszeć. Lata mijają, panowie coraz starsi, powstaje zatem pytanie, czy mają jeszcze to coś co przyciąga, coś co powoduje że koncert będzie niezapomniany, a przeżycia z wieczoru zostaną na dłużej. Pełny optymizmu udałem się na koncert do Klubu Proxima, gdzie wraz z ekipą z “The Pimps” chłopaki mieli dać z siebie jak najwięcej.

Wydarzenie nie obejmowało jedynie głównego koncertu. Przed “Łona, Webber i The Pimps” mieliśmy możliwość usłyszeć rapera o bardzo dobrze brzmiącym pseudonimie Paweł. Powiedzieć “mieliśmy możliwość” może być w tej sytuacji nadużyciem. Żart który został rzucony przed rozpoczęciem koncertu, że pewnie trochę ludzi wyjdzie podczas jego występu, idealnie oddaje całość tego “performensu”. Brak jakiegokolwiek wyczucia dźwięku, tonacji, harmonii, dziwne ruchy sceniczne, dziwna współpraca dialogami między Pawłem Bokunem i jego DJem oraz ogólne widoczne nieprzygotowanie tekstowe do koncertu. Gdybym miał osobie z zewnątrz pokazać czym jest rap, czym jest ta zabawa słowem, przy rytmicznym bicie i przyjemnej melodii, to zabierając tę osobę na koncert Pawła Bokuna, to na pewno spowodowałoby to zniechęcenie do muzyki, która i tak już jest w Polsce negatywnie odbierana, mimo swoich oczywistych, pozytywnych, muzycznych i rytmicznych walorów. By nie być całkowicie sceptyczny, mogę powiedzieć, że szanuje postać Pawła Bokuna za dystans do swojej osoby.

Dając wiele utworów na rehabilitację MC Pawłowi, zdecydowałem w końcu, że niektórych rzeczy nie da się przeskoczyć i w oczekiwaniu na koncert warto by zakupić jakieś wzmocnienie. Po niedługiej chwili rozochocony odpowiednią dawką cukrów, które dostarczyłem do organizmu, zacząłem obserwować hałas Proximy i przygotowania do głównego eventu. Trzeba tutaj zaznaczyć, że klub w swojej prostocie, ma mimo wszystko jakiś taki urok. Idealnie oddający klimat, wygląd jak z podziemia, wszystkie ręce w górze – to się może podobać.

Główny event rozpoczął się przyznaniem Złotej płyty dla Łony i Webbera za ostatnią płytę “Nawiasem mówiąc”, którą sam koncert promował. To już drugie takie wyróżnienie Łony i Webbera i jest to dosyć przyjemne zobaczyć, że nasz polski Rap, mimo wcześniej wspomnianego negatywnego podejścia, radzi sobie na polskiej scenie muzycznej. Inna sprawa, że czasy się zmieniają i by zdobyć złotą płytę nie trzeba już sprzedać 150 tysięcy egzemplarzy płyty, a jedynie 15 tysięcy. Jest to znacząca zmiana w czasach, gdzie wszystko w internecie jest na wyciągnięcie ręki, niemniej wielki szacunek dla panów pozostaje.

Po paru minutach gratulacji, podziękowań, wspólnego śpiewania sto lat, koncert rozpoczął się na dobre. I od razu od mocnego uderzenia. Zaczęło się od utworu “Hałas” z nowej płyty. Słuchając tego utworu podczas występu na żywo, dopiero dotarło do mnie, że ten utwór jest bardziej koncertowy, niż na płytę. Ludzie na hasło “posłuchaj jak robimy…”, formowali radosny krzyk, który zapełniał cały klub. Utwór ten idealnie tworzy atmosferę na sam początek i od razu nawiązuje więź współpracy między widownią, a artystą. Następnie, zabrzmiały stare dobre przeboje duetu, jednak nie były to standardowe wykonania. Wersje utworów były skrócone, ale tylko po to by więcej znanych motywów pomieścić w czasie trwania całego koncertu. Dzięki aranżacji przez zespół the Pimps, który w świetny w sposób pokazał jak się tworzy instrumental do muzyki hip hopowej, wersje utworów, okazały się żwawsze i ciekawsze. Działo się tyle na scenie, że można było pomyśleć, iż chłopaki zagrali już dobry kawałek swojej twórczości, koncert mógłby się kończyć,a tak naprawdę nie minęło jeszcze 20 minut koncertu. Tak dynamiczna gra, rozgrzała publikę do czerwoności.

Koncert trzymał poziom, aż do końca. Łona wraz ze swoim hype-man’em, skakali, kierowali tłumem, dawali z siebie wszystko, co było widoczne na twarzach artystów. Dali całych siebie, całe swoje zdrowie, dla publiki znajdującej się w klubie Proxima. A nic nie nakręca publiczności tak dobrze, jak wykonawca, który rozumie ich potrzeby. Co do wyjścia do ludzi, również trzeba dodać że dzięki The Pimps, fan nawet bardziej rockowej muzyki odnalazłby się na tym koncercie. Przez myśl przechodziło mi hasło z piosenki “Woodstock ‘89” – “Niewiarygodne stary,nigdy nie byłem na takim koncercie”.

Standardowo, słynna “Konewka”, na zakończenie. Artyści, mimo wielu zapowiedzi, że to już ostatni kawałek, grali dalej. To chyba najlepiej świadczy o ich zadowoleniu z występu. A fani mogli się tylko cieszyć, że ich potrzeby zostały tak dobrze zaspokojone. Uważam cały koncert za udany, mimo początkowych niepewności. Jeszcze wiele godzin, a nawet dni później wspominałem atmosferę tego wydarzenia. Polski Rap, jak dobrze poszukać, trzyma poziom, daje pozytywnie do myślenia, no i przede wszystkim niesamowicie bawi.

Autor: Aleksander Orłowski

Tagi: , , ,