Artykuł

1Debiutancki krążek The Rookles ujrzał światło dzienne 19. czerwca. Na płytę czekali fani, którzy kibicowali zespołowi przez ostatnie 4 lata jego działalności oraz podczas występów w Must Be The Music. Co prawda, wehikuł czasu (jeszcze) nie istnieje, ale słuchając grupy czterech chłopaków z Otwocka można przenieść się w gdzieś do czasów surowego grania lat 60., momentami do złotej ery britpopu lat 90.

Jak sami mówią, The Rookles to „podwórkowa przyjaźń zamieniona w zespół”. Hubert Gawroński, Piotrek Szczegielniak, Maciek Samul i Kamil Sędek tworzą wyjątkowo dynamiczną grupę, przy dźwiękach której można z powodzeniem doładować baterie. Zespół wyróżnia się nie tylko repertuarem przenoszącym nas gdzieś na wyspy brytyjskie, ale także składem – posiada aż trójkę wokalistów, co pozwala na rozmaite zabawy z harmoniami, jak na przykład w piosenkach „Fall in Love Again” czy „Best Days of Our Lives”.

Płytę otwierają dwa energetyczne, beatlesowskie kawałki „Don’t Even Try” i  „I Follow You Girl”. Skojarzenie z Wielką Czwórką przywołują na przykład charakterystyczny rytm, chórki, czy delikatne smaczki w postaci gitarowej zagrywki gdzieś w tle, bądź lennonowskiego zaciągnięcia „I won’t give up” w „Don’t Even Try”.

Warstwa tekstowa kolejnego utworu, „With You By My Side” świetnie prezentuje różnicę jaka zaszła w kulturze przez te 50 lat, które dzielą czasy Beatlesów i dzisiejsze. Wtedy miłość i pożądanie ukrywano gdzieś między „I’m Happy Just To Dance With You” a  „Treat me like you did last night”, a za użycie słów „I want to turn you on” piosenka „A Day In A Life” została wycofana z publicznych rozgłośni radiowych. Dziś śpiewamy już otwarcie, a w tym kontekście użyte gdzieś w tekście „With You By Me Side” frazy będące tytułami piosenek Wielkiej Czwórki („Let It Be” i „You Really Got a Hold On Me”) zdają się mieć drugie dno. Zastanawiam się, czy to był celowy zabieg, czy moja interpretacja.

Największym zaskoczeniem okazał się hołd złożony muzyce funkowej, czyli „Slide It Like A Man”. Klasyka gatunku, charakterystyczny bas, rytmiczna gitara i jeszcze jeden tekst o pożądaniu (co bardzo nie razi, przecież grupa nawiązuje do ery „Silly Love Songs”). Piosenka jest odmienna od pozostałych, przez co zapewnia powiew świeżości na albumie.

Nastrojowa ballada „And I’ll Be There for You” i energetyczny kawałek „ The Balcony” są wspomnianą wcześniej wycieczką do lat 90. i szczytu popularności grupy Oasis. „The Ballad (parts I-III)” to ciekawe przedsięwzięcie połączenia trzech pozornie różnych kawałków w jedną, rockową balladę.  Na koniec albumu, w piosenkach „Wypaleni” i „Neonowy Świat” The Rookles udowadniają, że Polacy nie gęsi a swój język mają, śpiewając o zagadnieniach dzisiejszych czasów – problemie gonitwy za karierą zawodową czy o nocnym życiu miasta.

Mimo wszystko nie da się pominąć tych wszystkich lat historii muzycznej które minęły od lat 60., je też można usłyszeć na albumie „Open Space”. Nie jest to wadą – wręcz przeciwnie. Dzięki temu zamiast kopii czyjegoś brzmienia sprzed lat otrzymaliśmy połączenie różnych klimatów w coś zupełnie nowego. Panowie zahaczają o wiele gatunków, które jednak na końcu tworzą spójną całość. Ciekawe, jaki kierunek wybiorą na kolejnych płytach.

Red. Anna Partyka

Tagi: , , , ,