Artykuł

Maciej_Fortuna_Trio__Jazz

22. kwietnia ukazał się album zatytułowany „JAZZ” autorstwa Maciej Fortuna Trio z liderem na trąbce, kontrabasistą Jakubem Mielcarkiem i amerykańskim perkusistą Frankiem Parkerem.

Mimo wielu genialnych muzyków w polskim jazzie, sytuacja na tej scenie wcale nie jest świetna. Z jednej strony mamy wielu muzyków, którzy awangardę i artyzm rozumieją tylko jako bezkompromisowość i terroryzowanie odbiorców, czym sami  skazują się na nakłady z maksimum w okolicach 300. Z drugiej jałowy i gładki aż do mdłości jazz głównego nurtu, który sprzedaję się nieźle, ale nie nadaje się nawet do windy. Sytuację poprawia często For Tune, a w tym przypadku – Fortuna (Music).

Album zaczyna się kapitalnie od bardzo ciężkich i spogłosowanych dźwięków, przez które przebijają się wyższe frazy trąbki. Pewien mrok i chropowatość pozostaje przez znaczną część albumu i nawet w „Tańcu wiewióra”, gdy powinniśmy oddać się pląsom, wisi nad nami i przypomina o czymś złowrogim. Więcej luzu pojawia się w dwóch ostatnich utworach, pochody basu są tam bardzo nośne, a trąbka łagodniejsza i bardziej melodyjna. Sekcja rytmiczna na całym albumie dobrze znajduje swoje miejsce, kontrabas podkreśla klimat utworów albo wchodzi w ciekawe i przemyślane wymiany z perkusistą.  Ten ostatni zdecydowanie urozmaica brzmienie płyty, gra z wyczuciem i lekkością, co świadczy o tym, że dobrze opanował jazzowy kanon. Brakuje mi jednak większej kreatywności i świadomego brania na siebie ciężaru gry, bo teraz mamy do czynienia z formułą lider plus pozostali, a nie zespół. Wyjątek stanowi najlepszy moim zdaniem na płycie „Resume (raz piąty)” , w którym każdy z muzyków jest równie ważną częścią utworu. Choć album trwa zaledwie 30 minut, traktuję to jako zaletę i świadomość twórców, którzy wolą wydać tylko lepsze utwory, zamiast na siłę zapełniać krążek kiepskimi zapychaczami, jak często bywa.

Myślę, że muzykom udało się znaleźć dobrą równowagę między wartością artystyczną i przyswajalnością. Powstał album bogaty w treść czysto muzyczną i silne emocje. Choć żeby, zgodnie z opisem w książeczce, „pomóc staremu, dobremu jazzowi się przełamać”, potrzeba moim zdaniem czegoś mocniejszego i bardziej wizjonerskiego, i tak jest to bardzo dobra płyta i mam nadzieję usłyszeć w przyszłości jeszcze niejeden album tych muzyków. Polecam go zwłaszcza tym, którzy rzadko sięgają po jazz.

Red. Jakub Tyman

Tagi: , , , , ,