Artykuł

Leski-SplotWszystko zaczęło się od kilku słów i wulkanu emocji. Od porażającej siły piosenki „Dezerter”, która całkowicie mnie poruszyła. Minął już rok od wydania minialbumu „Zaczyn” Pawła Leszoskiego występującego jako LESKI. Jeszcze nie opadły emocje od tamtego momentu, a przyszła pora na dalszy ciąg wzruszającej opowieści wypływającej prosto z serca. Co prawda, debiutancka płyta „Splot” ujrzała światło dzienne już kilka miesięcy temu, ale dla mnie jesień jest idealnym momentem, aby ponownie wsłuchać się w ten piękny album.

Dzieckiem już pewnie nie jestem, ale na szczęście wciąż staram się odbierać muzykę intuicyjnie bez jakichkolwiek porównań. Czekałem na taki prezent jak mały chłopiec. To wyjątkowe uczucie, w którym poznajemy smak i mamy ochotę na kolejną porcję czegoś bardzo przyjemnego. Wciąż pamiętam pewien jesienny wieczór, podczas którego na scenie wystąpił Leski poprzedzając koncert Lemolo. Oprócz dobrze znanych utworów usłyszałem kilka nowych piosenek, które chodziły za mną przez kolejne miesiące. Chciałem zachować to bardzo przyjemne uczucie i ulotność chwili. Strzępki słów i melodie, które z każdym dniem były poddane próbie czasu. Mimo upływających dni bardzo utkwił mi w pamięci fragment tekstu „Zaczęło się od rac…” oraz krótka rozmowa z Pawłem po koncercie. Znowu przykleiłem się do momentów z nadzieją na kolejny rozdział przeżywania muzyki. Minęło kilka miesięcy i mogłem posłuchać całej płyty, odszukać momenty z koncertu, poszukać brakujących słów oraz skleić emocje.

Otwierająca album „Autofobia” trochę tajemniczo i nieśpiesznie zaprasza do świata Leskiego. Słowa wciągają, intrygują i są odbiciem, które wielu słuchaczy może przyłożyć do własnych przeżyć i fobii. Chwilę później wędruję już w towarzystwie kosmonauty i odrywam się od ziemi.
Po hipnotyzującym tańcu i spacerze po kosmosie Leski zabiera mnie na środek niespokojnego oceanu. To zjawiskowy i porażający moment, w którym można odkryć prawdziwe piękno muzyki i dotknąć sedna. „Od rac” jest dla mnie bez wątpienia jedną z najpiękniejszych piosenek, jakie powstały w ostatnich latach w Polsce. Mimo upływającego czasu wciąż jestem przyklejony do każdej frazy. Słowa są staranie otulone dźwiękami, które podnoszą i obniżają temperaturę. Rozpalają wyobraźnie, a przed oczami przemykają kolejne obrazy, które po chwili mrożą krew w żyłach. Wielką sztuką jest uchwycić moment z chwilą przed końcem, w której czuć bezsilność i jednocześnie nadzieję. Czuć emocje, które porażają swoją siłą. Pewnie znowu ktoś dzisiaj wystrzelił racę stojąc na suchym lądzie, aby utonąć w ostatnim takim spojrzeniu.

Jeśli „Ulotny” nie jest jeszcze śpiewany chóralnie na stadionach i nie wypływa z każdej taksówki w mieście, to chyba dlatego, że wciąż lubimy złote przeboje i bezpieczną muzykę tła. Boimy się emocji, nowego głosu, który może nam powiedzieć coś ważnego tu i teraz. Piosenka zachwyca zniewalającym tekstem, piękną melodią i rzadko spotykanym wdziękiem. Przebojowych utworów na płycie jest zdecydowanie więcej. „Nie dekoruj” jest najlepszym przyjacielem dla lubiących muzykę drogi. Na samotną wędrówkę, podróż w głąb siebie i rozliczenie z historiami z przeszłości. Potem można już swobodnie odetchnąć i popłynąć z prądem dusz.

Leski jest dojrzałym artystą, który wie czego szuka w muzyce, wie o czym pisze i z naturalną swobodą potrafi uchwycić momenty tak bliskie również słuchaczom. Z dużą łatwością ubiera emocje w słowa. Warto w tym miejscu podkreślić dużą rolę artystów, z którymi Leski ma przyjemność tworzyć muzykę i grać koncerty. Szeroka gama muzycznych barw współgra z głębokimi emocjami oraz z charakterystycznymi tekstami. Wielkim darem członków zespołu jest umiejętność czytania emocji i tworzenia muzyki, które oddają wyjątkowy klimat. Ten słodko-gorzki nastrój towarzyszy mi na całej płycie i nawet przez chwilę nie pozostawia obojętnym na słowa i muzykę.
„Splot” to 11 mocno terapeutycznych piosenek dla wrażliwców odbierających muzykę i poszukujących światła. Nawet po największej burzy kiedyś przyjdą lepsze dni. Znowu można spojrzeć wysoko w stronę słońca. Tylko odważ się, posłuchaj i „Chodź…”

Red. Michał Lisiewicz

Tagi: , ,