Artykuł

Raczej nie robię sobie list koncertowych na cały miesiąc i działam z tygodnia na tydzień, a czasem potrafię nawet podejmować decyzje dotyczące wyjść muzycznych danego dnia w ostatniej chwili. Ale kumulacja pytań i informacji na temat kolejnych gigów zmusiła mnie, żebym to wszystko uporządkował w kalendarzu i… no właśnie.

Kliknij we mnie

 

Luty wychylił się zza rogu i już możemy powiedzieć, że pokaże na co go stać, bo gdy zacząłem sobie porządkować, najpierw tylko w głowie, nadchodzące wydarzenia, które mnie jarają, albo przynajmniej interesują w stopniu znaczącym, doszedłem do wniosku, że muszę to wszystko spisać, bo zwyczajnie nie podołam przy takiej liczbie.

I wydawać, by się mogło, że luty, jako najkrótszy miesiąc nie będzie miał wiele do zaoferowania, a tutaj okazuje się, że złotych strzałów i pozycji must-see jest naprawdę sporo. Powiedzieć, że luty będzie miesiącem koncertowym roku 2017 to może trochę za dużo, ale poniżej przedstawię kilka pozycji, które rozpalają moją wyobraźnię. A przyznaję, że z powodu pewnego przesytu muzycznego, od jakiegoś już czasu nie czułem przyjemnego mrowienia na myśl o wieczornym gigu.

Spróbujmy może na start chronologicznie i zaczniemy już od pierwszego czwartku miesiąca.

Serii Impro Miting chyba nikomu nie trzeba przedstawiać, bo działa prężnie od dłuższego czasu w Eufemii. I o ile większość tych spotkań (zazwyczaj po raz pierwszy na stopie muzycznej) wzbudza moje zainteresowanie, to nazwiska, które pojawiły się na afiszu 54. wydania walą po mordzie.
Filip Kalinowski z kIRk, Maciej Maćkowski, którego widziałem jako Botanica, legendarny Norbullo i znakomity Michał Kasperek to będzie zderzenie wielu różnych światów, które mam nadzieję wybuchną dzisiaj i zmiotą nas z powierzchni ziemi. Nie pozostaje nic innego, jak przyjść i posłuchać.
A jeżeli nie przekonuje Was moja podjarka, to powiem, że warto przyjść dla samego opisu sylwetki Michała Kasperka, który znajdziecie na tym oto wydarzeniu.

Pozycja nr 2 to ciężki orzech do zgryzienia, bowiem w niedzielę 12 lutego będzie trzeba dokonać trudnego wyboru między doskonałym Kristen w Pogłosie, który mam nadzieję w końcu będzie opływał w należny im splendor a sympatycznym panem z gitarą – Andym Bilinskim, którego nazwisko, nie oszukujmy się, mówi dosyć niewiele na naszym podwórku.
I ten pojedynek u mnie, mimo uwielbienia dla post minimalizmu, wygra zwyczajny minimalizm Amerykanina. Kristen widziałem niedawno, bo tuż po premierze w NInIe, i było bardzo przyjemnie (aczkolwiek zapewne w klubowej przestrzeni z naturalniejszym luzem ten koncert zagada dużo lepiej). Andy’ego zaś w zeszłym roku na bardzo kameralnym występie w Chmurach, gdzie stał przed sceną i śpiewał bez jakiegokolwiek nagłośnienia, zachrypniętym głosem po zdarciu gardła na konkursie darcia mordy w jakimś barze w Szwajcarii podczas swojej trasy. I powiem, że ta swoista naturalność wykonywanego gatunku, której trochę brakuje rodzimym singer songwriterom, kupiła mnie do tego stopnia, że siedziałem przez cały czas jak zaczarowany, słuchając w sumie to prostych historii o życiu.
I mam tu problem, w zasadzie paradoksalny. Bo chciałbym, żebyście przyszli i poznali Andy’ego, ale z drugiej strony istnieje ryzyko, że wtedy pryśnie aura prywatnego koncertu, która wtedy zrobiła robotę. Ale ponieważ ten tekst ma spełniać funkcję informacyjną, a nie spędzającą, to musicie sobie z tym zagadnieniem poradzić sami. Ja sam, jeżeli nie spadnie meteoryt, będę tego wieczoru w Chmurach.

Dobra. No to chronologiczne przedstawianie odstawiamy na bok, bo mimowolnie zgrupowały mi się dwa koncerty spod szyldu jednego organizatora. Mam wrażenie, że Deerhunter Booking najlepiej określa w tym momencie słowo: rozpasanie. Dwa świetne gigi w ciągu 10 dni? No dajcież spokój Panowie!

Pierwszy to mroczne drone’y w wykonaniu duetu Nadja, który widziałem na żywo 2 lata temu (również dzięki uprzejmości Deerhuntera) i się (dosłownie) rozpłynąłem. Wspierać ich będzie prawie-zdobywca-Fryderyka z zeszłego roku, czyli rodzimy i lokalny Mazut, którego nie udało mi się jeszcze zobaczyć, więc w sumie cieszę się, że uda się upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. I o ile nie wiem jeszcze zbyt wiele o Dead Factory, to mam w zapasie parę dni, żeby się z tematem zapoznać. Ale najbardziej zależy mi na tym, aby z tematem zapoznać się na żywo 9 lutego w Hydrozagadce.

Drugim strzałem, którym jaram się stopro, to mixer czterech polskich składów, który wydarzy się w tym samym miejscu dziesięć dni później. Data idealna, bo będzie można zamknąć cały tydzień z mocnym przytupem, trochę w monumentalnym stylu, bo takie znamiona noszą kompozycje ARRM i Lonker See, filarów całego koncertu. I jestem bardzo ciekaw jak płynąca, powolna muzyka tych pierwszych zabrzmi na żywo, bo płytę mimo że ogarnąłem dopiero podczas One Louder niby-fest w Pogłosie, to znam na pamięć i instynktownie sięgam po nią przy wieczornej sesji pracowej. No nie ma wyjścia, musi zagadać.
Zresztą żadnego z wykonawców, bo tyczy się to też Gnozy i Skalpów z Drzew, nie widziałem do tej pory na żywo, więc szukuje się wyjątkowa noc pod względem poznawczym. Dobra. Kończę pisać ten tekst i nabywam bilet na ten koncert!

I ostatnim z koncertów, który chciałbym wymienić, z tych wywołujących szybsze bicie serca będzie genialne Lotto w Domu Kultury Kadr. Z tego co widzę wejściówki już się rozeszły, bo ta przestrzeń nie należy do największych, ale być może uda Wam się jeszcze jakoś dostać do środka. A warto, bo o ile płyta Elite Feline, była słusznie recenzowana co najmniej bardzo dobrze, to tak samo jak w przypadku pierwszego albumu trio, czyli Ask the Dust, odbiór na żywo wgniata w siedzenie. Albo zmusza do wierzgania wszystkimi kończynami. Bo takie do tej pory reakcje na muzykę Łukasza Rychlickiego, Pawła Szpury i Mike’a Majkowskiego mi się przytrafiły. Więc nawet jeżeli będzie to koncert siedzący, moją jedyną obawą jest stan krzesełek po zakończeniu koncertu. Ryzyko zdecydowanie warte podjęcia w tym przypadku.
Ale jeżeli nie uda Wam się tam dostać, to nie smućcie się nadto, bo w odwodzie pozostaje zielonogórska Niemoc w Pogłosie (widziałem dwa razy i polecam) oraz legendarny i szalony The Syntetic aka Człowiek Widmo w Hydrozagadce, na którego po raz kolejny nie dotrę. Ale liczę, że będzie jeszcze okazja.

Ale to oczywiście nie koniec emocji, bo wymieniłem tylko koncerty, na które muszę, ale to koniecznie muszę pójść, a jest jeszcze parę wydarzeń, które warto zobaczyć i zapewne uszczuplą trochę zawartość mojego portfela.

Większość z nich wrzuciłem w kalendarz, który powiększy się Wam po kliknięciu na grafikę powyżej, także mam nadzieję, że przyda się to (aczkolwiek może niekoniecznie ułatwi) planowanie lutowych wieczorów.
A będą to debiut płytowy Lost Education czyli trio Szamburski / Zakrocki / Piosik w świeżo otwartym Klubie SPATiF, Żywizna (Raphael Rogiński i Genowefa Lenarcik) w NInIe, czyli Zaświeć Niesiącku and other Kurpians songs, który pokrywa się niestety z Nadją, występ Bobby The Unicorn, którego dawno nie widziałem w wersji solowej, potrójny pojedynek świetnych Trupa Trupa vs żywiołowe Latające Pięści vs mieszanka ze znaczną nutą słodyczy Sick Parrot + Totemy + Welur (na który to koncert każe mi iść Rysiek Gawroński (serdecznie pozdrawiam), więc wezmę to mocno pod rozwagę, oprócz oczywiście szalonej miłości, którą darzę wykonawców), czy kolejny pojedynek między szalonym (w sumie jak wszystko, co robi Macio Moretti) 67,5 Minut Projekt, a zimnymi, a ciepło przyjętymi recenzencko Alles.

Jest w czym wybierać, a i tak boję się, że pojawi się jeszcze parę pozycji, które trzeba będzie rozważyć, bo wszakże dopiero zaczynamy miesiąc. Także mam nadzieję, że trochę ostatnio oszczędzaliście i wybierzecie przynajmniej parę pozycji z szerokiego wachlarza możliwości lutego. I będziecie się doskonale bawić. A ja głośno, wszem i wobec oznajmiam –  Concert mode is ON!

 

Piotr Radio

PS Zachęcam do polubienia podlinkowanych stron i klikania zainteresowania lub brania udziału na wydarzeniach. Oraz oczywiście zapraszania (potencjalnie) zainteresowanych znajomych. Istnieje duża szansa, że sprawicie im sporo radochy i w prosty sposób wesprzecie działania muzyczne i koncertowe.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,