Artykuł

Michelle Gurevich to urodzona w Toronto córka rosyjskich imigrantów – inżyniera z sowieckiego Leningradu i tancerki baletowej (Kirov Ballerina). Swoją karierę muzyczną zaczęła po 10 latach zajmowania się filmem. Początkowo nagrywała się w swojej sypialni, a jej pseudonim sceniczny Chinawoman wziął się z żartu, który wymyśliła, gdy program GarageBand, w którym montowała swoje nagrania, poprosił ją o podanie nazwy zespołu. Obecnie Michelle koncertuje pod swym imieniem i nazwiskiem, a najwięcej fanów ma w Europie Wschodniej. Jej pierwszy koncert w Europie odbył się kilka lat temu w Warszawie, a w zeszłą sobotę, 29.04 artystka wróciła do Stolicy, by zagrać w piwnicy Pogłosu. Muzyka Michalle Gurevich to melancholijne ballady wypełnione pewną dozą dystansu do emocji. Jak twierdzi Michelle, w swojej dyskografii ma dwie piosenki o miłości. W jednej z nich śpiewa, że ” I can’t get used to you; don’t ever get used to me”.  Większość jej utworów jest pełne chłodnych spostrzeżeń, gitarowych i klawiszowych dźwięków. Oprócz Michelle w piątek mogliśmy usłyszeć Lisę Bregneager na syntezatorach i jej serdecznego przyjaciela na gitarze elektrycznej. Sama Michelle zagrała na pianinie, gitarze akustycznej i basowej. Wokalistka w przerwach między piosenkami umilała czas anegdotą, np. opowieścią o tym, gdy mieszkała w Berlinie i z uwagi na przeszywającą samotność poznała odrzucającego mężczyznę, który ostatecznie stał się jej przyjacielem i o którym napisała piosenkę . Warte uwagi w muzyce Michalle są nie tylko minimalistyczno- nastrojowe dźwięki, ale także teksty – łączące ze sobą mroczny realizm z humorem, błyskotliwość i fatalizm. Felix Sandalov (autor artykułów w Billboard Magazine) pisał o Michalle, że „nie przypomina nikogo z obecnie żyjących i jest tak bardzo nie z tego świata, że chce się beztrosko wierzyć, że istnieje naprawdę”.
Chłód, opanowanie, dystans do emocji, subtelność i intrygujący głos to Chinawoman, czyli wszystko to, co w smutnych piosenkach lubię najbardziej!


Karolina Pondel, korespondent Radia Aktywnego z Wrocławia.

Tagi: , ,